www.remuszko.pl chamstwo
wróć do strony głównej

...poplecznikiem chamskiego chama jest ten, kto przeklinaniu w miejscach publicznych może zapobiec, ale nie chce. (Stanisław Remuszko, "Wariacje obywatelskie", str. 15.
 
Ważniejsi poplecznicy chamów
(kolejność alfabetyczna)
 
Jan DWORAK (były prezes TVP)
 
Janusz KOCHANOWSKI (Rzecznik Praw Obywatelskich)
 
Elżbieta KRUK ( była przewodnicząca KRRiT)
 
Danuta WANIEK (była przewodnicząca KRRiT)
 
Bronisław WILDSTEIN (były prezes TVP)

Chamstwo

To jest opowieść o chamach i ich poplecznikach.

Zaczynamy.

Miedzy godziną 20 a 21 w piątek 16 września 2005 telewizja TVN, a w sobotę 15 października 2005 telewizja TVP1 nadały programy pełne rynsztokowego słownictwa. Wzburzony tym chamstwem, złożyłem 17 października 2005 w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Mokotów zawiadomienie o przestępstwie, dzień później zaś poskarżyłem się Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji oraz poprosiłem o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich. Prokuratura jednakowoż nie dopatrzyła się w inkryminowanych programach czynu zabronionego, a gdy się odwołałem - jej stanowisko prawomocnie (choć z ubolewaniem) podzielił sąd powszechny. KRRiT uznała się za impotentkę, RPO zaś oficjalnie umył ręce.

Przypomniałem sobie wtedy, że to nie pierwszy raz. Kwerenda w archiwum komputerowym wykazała, iż w roku 1994 żaliłem się Krajowej Radzie na chamstwo sławnego Jerzego Owsiaka, trzy lata później podobnie krytykowałem artystę (okazało się) Staszewskiego Kazimierza, na przełomie tysiącleci zamieściłem bardzo zasadniczy felieton, a także dwa lata temu płakałem w mankiet samej pani Danucie Waniek. Niestety bieg wydarzeń dobitnie pokazał, że z identyczną skutecznością mógłbym ciskać groch na ścianę albo wodą polewać gęsi...

*     *     *

Podług słowników, chamstwo to ogół cech właściwych chamowi, zachowanie charakterystyczne dla chama. Chamski zatem, to ordynarny, wulgarny, nieokrzesany, grubiański, także prostacki, niekulturalny. Cham (również chamidło albo chamisko), to prostak, ordynus, prymityw, grubianin; kobietę nazywa się chamką albo chamicą. Chamem zazwyczaj nie jest się od razu, ponieważ wolniej lub szybciej można chamieć, czyli stawać się chamem = zatracać kulturę, dobre wychowanie, maniery.

Tu i dalej skupimy się na jednym tylko chamstwa przejawie. Na przekleństwach, zwanych inaczej wulgaryzmami. Wulgaryzm, to wyraz, wyrażenie lub zwrot nie akceptowane przez ogół mówiących ze względu na swą ordynarność, nieprzyzwoitość lub wyraźną przynależność do języka grupy społecznej uważanej za niższą. Jako przykład, słowniki podają wulgarne słownictwo. Wulgarne zachowanie się. Wulgarne piosenki, teksty. Wulgarne sceny filmowe.

Tu i dalej będziemy mieli na myśli tylko jeden rodzaj wulgaryzmów. Nie jakieś niewinne gówno, nie poczciwą dupę, nie żadne tam dziwki, zasrańców albo staropolskie fiuty, lecz przekleństwa naprawdę chamskie i plugawe, których w języku polskim jest tylko pięć: dwa zaczynają się "p", a pozostałe trzy na "ch", na "j" i na "k".

Tu i dalej będziemy więc mówili tylko o chamstwie wulgarnym - ale nie o wszystkich jego przejawach, lecz tych jeno, które dzieją się w miejscu zupełnie wyjątkowym: w wirtualnej przestrzeni publicznej. Przez przestrzeń tę rozumiem milionowe osobiste światy widzów i słuchaczy programów nadawanych przez legalne stacje RTV.

Innymi słowy, zajmiemy się tutaj wylatującymi z głośników ohydnymi przekleństwami, które, wpadając do naszych prywatnych zaskoczonych uszu, naruszają naszą przyrodzoną i niezbywalną godność, i nie ma przed nimi ucieczki, gdyż brzmią znienacka, poruszają się z szybkością dźwięku, a gdy wyłączymy odbiornik, jest już za późno.

Warto pokreślić definicyjną asymetrię oraz swoiste zróżnicowanie chamstwa. Nie każdy cham rzuca mięsem przy ludziach, ale każdy, kto przy ludziach rzuca mięsem, jest chamem doprawdy chamskim. Natomiast poplecznikiem chamskiego chama jest ten, kto przeklinaniu w miejscach publicznych może zapobiec, ale nie chce.

*     *     *

...Rewizja moich gigabajtów ujawniła również fakt, o którym zapomniałem, a który teraz przyda się jak znalazł. Oto 4 marca 1998 w centrum Warszawy odbyła się konferencja prasowa, na której wezwałem brać dziennikarską do walki z publicznym chamstwem, oraz ogłosiłem listę znanych osób i osobistości, od której zaczyna się niniejsza podstrona www. Zainteresowanie mediów było wówczas mniej niż marne (choć pamiętam depeszę PAP, nagranie dla Polskiego Radia i notę w "Trybunie"), ale cała moja nadzieja w tym, że nikt z "sygnatariuszy" nie zmienił zdania. Dzisiaj dwóch z nich już nie żyje, ale po kwadransie telefonowania dopisałem pięciu nowych. I wymachuję tą listą niczym sztandarem - w przekonaniu, że nie zwariowałem, skoro eliminacji wulgarnego chamstwa z telewizorów domagają się unisono również ludzie wybitni, których na dodatek wiele dzieli.

Co trzeba zrobić? Żądać egzekwowania prawa, egzekwować prawo oraz - być może - zmienić prawo.

Rzecznik Praw Obywatelskich Andrzej Zoll, który, jak jego nazwa wskazuje, powinien przeciwdziałać naruszaniu obywatelskiej godności przy pomocy rozmaitych posiadanych instrumentów, nie chce z tych instrumentów skorzystać. Może nowy RPO, Janusz Kochanowski, będzie mniej wyrozumiały dla wulgarnego chamstwa?

Prymarnym obowiązkiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest dbałość o interes odbiorcy. Rzucanie mięsem z ekranu jest z tym interesem jaskrawo sprzeczne. Krajowa Rada ma ustawowy bat do dyscyplinowania nadawców, ale nie chce z niego korzystać. Może nowa pięcioosobowa KRRiT okaże się mniej pobłażliwa dla wulgarnego chamstwa?

Według prokuratury i sądu, przypadki wulgarnego chamstwa w telewizji nie są czynami zabronionymi i nie podlegają kodeksowym karom. Jeśli istotnie tak jest, to przepisy trzeba zmienić. Tak uważam.

Powtórzmy jak chłop krowie: chodzi tylko i wyłącznie o to, aby w tzw. czasie chronionym (5.00-23.00) z telewizyjnych ekranów nie padało żadne spośród pięciu plugawych słów. Czy spełnienie tego prostego dezyderatu jest w Polsce niemożliwe?

Gdyby natomiast ktoś obawiał się o świętą wolność słowa - bezcenną gwarancję wszystkich naszych praw i swobód - to powiedzmy jasno: wolność słowa nie jest ani wartością najwyższą, ani wartością samą w sobie; nie istnieje także bez odpowiedzialności. Wolność słowa ma służyć człowiekowi i kończy się tam, gdzie zaczyna się godność innych ludzi. Istotę sporu arcytrafnie ujął niedawno Marcin Wolski w papierowej "Gazecie Polskiej" nr 3/2006, str. 21 (cytuję wybrane urywki).

Rzecz jasna, wszystko to jest fragmentem większej całości. Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży medialne chowanie, i tak dalej. Ale to już temat na inną okazję.

Będę wdzięczny Państwu za krytyczne uwagi () - zwłaszcza za konkretne pomysły, rady i propozycje. Może warto spróbować powołać do życia jakiś Obywatelski Ruch Antychamski albo Towarzystwo Językowych Jaroszów?

Uprzejmie przypominam o możliwości poparcia niniejszej inicjatywy.

Dziś przypadają moje urodziny, dlatego życzliwych i kulturalnych P.T. Czytelników pozdrawiam z dubeltową serdecznością i respektem

Stanisław Remuszko

Warszawa, 30 stycznia 2006


P.S. Główną odpowiedzialność ponoszą główne media, które w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych - gdy stężenie wulgarnego chamstwa w przestrzeni publicznej rosło z prędkością zatrważającą - nie tylko nie kiwnęły palcem, by temu złemu społecznemu zjawisku się przeciwstawić, lecz również, ipso facto, basowały mu z powodów zarówno komercyjnych, jak i ideowych. Tak uważam ja, Stanisław Remuszko, i mogę to na mnogich przykładach uzasadnić i udowodnić przed każdym sądem, ludzkim czy boskim.

Oczywiście gorąco apeluję do Prezydenta, Premiera, Prymasa, i w ogóle do Polityków (by pozostać przy literze "p"), aby dziś, u progu 2006 roku, swoją władzą i autorytetem wsprli wszelkie działania zmierzające do odchamienia przestrzeni publicznej. Odpowiadają Państwo za duchową kondycję Polaków, i dla mnie nie są to czcze słowa. Chodzi nie tylko o decyzje administracyjne i legislacyjne, lecz również o jednoznaczne gesty, o jasne wypowiedzi, o wydarzenia-symbole.

Warto samemu dawać dobry przykład i naśladować dobre przykłady. Na terenie sławnej toruńskiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej po prostu nikt nie klnie, i już! W państwowej uczelni - kieleckiej Akademii Świętokrzyskiej - regulaminem studiów dwa miesiące temu wprowadzono zakaz przeklinania na Wydziale Zarządzania i Administracji. Ulicznych chamskich chamów ścigają już policjanci legniccy i elbląscy. Jak tak dalej pójdzie, może ta niesłychana moda dotrze do telewizji?

Powiedzmy wprost: wulgarnego chamstwa nie da się wykorzenić bez "wiodącego udziału" mediów. Marzy mi się wielkie promocyjne przedsięwzięcie "Gazety Wyborczej", która kiedyś odmieniła losy młodych polskich matek wspaniałą akcją "Rodzić po ludzku", a dziś może zaproponowałaby na przykład "Mówić po ludzku"? Czy przeciw furmańskiej łacinie pryncypialnie nie opowiedziałyby się największe popularne dzienniki "Fakt" i "Super Express"? Co na to panowie redaktorzy naczelni: Adam Michnik, Grzegorz Jankowski i Mariusz Ziomecki? A czołowe opiniotwórcze tygodniki? A stowarzyszenia dziennikarskie? A...

Na koniec kilka osobistych słów do prezesa Telewizji Polskiej pana Jana Dworaka (kumpla z partyzantki): Jasiu, już po Tobie. Skreślam Cię jako poplecznika chamów. Za karę wkrótce zostaniesz zdymisjonowany.