www.remuszko.pl lekcja patriotyzmu

Lekcja patriotyzmu

Co robi starszy pan, najzupełniej przypadkowo dowiedziawszy się w Wigilię '2003 o przemilczanym przez media zbezczeszczeniu Grobu Nieznanego Żołnierza?

Najpierw nie może spać. Tej nocy cztery razy budzi się i chodzi po domu.

W Boże Narodzenie układa protestacyjny list otwarty do patriotów i zaczyna telefonicznie zbierać pod nim podpisy przyjaciół i znajomych o znanych nazwiskach. Wszyscy są zaskoczeni. „Pierwsze słyszę - mówią. - Przecież nigdzie o tym nie pisano ani nie mówiono, nigdzie tego nie pokazywano... Może to nieprawda?”

Starszy pan odpowiada: właśnie o to chodzi! Chuligańskie wyczyny zdarzają się wszędzie, ale czy ktoś wyobraża sobie milczenie amerykańskiej prasy po próbie profanacji cmentarza w Arlington, albo prasy żydowskiej po ataku na Ścianę Płaczu? I czy daje się pomyśleć oficjalna aprobata dla bierności wartowników?

Zaraz po Świętach starszy pan dla świętego spokoju przeszukuje w publicznej bibliotece wydania drukowanej prasy z tamtych dni, znajdując tylko notę na szóstej stronie lokalnego dodatku do „Gazety Wyborczej”. Oznacza to, że o wydarzeniu ani słowem nie wspomniały pozostałe dzienniki („Fakt”, „Nasz Dziennik”, „Rzeczpospolita”, „Super Express”, „Trybuna” i „Życie Warszawy”), ani żaden z tygodników („Gazeta Polska”, „Głos”, „Nasza Polska”, „Newsweek”, „Polityka”, „Tygodnik Solidarność” i „Wprost”).

Wykorzystując dawne znajomości, starszy pan sprawdza jeszcze archiwalne serwisy informacyjne Polskiej Agencji Prasowej, Polskiego Radia i Telewizji Polskiej. Nie ma w nich najmniejszej wzmianki o incydencie.

W poniedziałek 29 grudnia 2003 starszy pan odwiedza ważne kancelarie i składa podpisany przez 17 osób list otwarty wraz z pismem wiodącym. W ten sposób o sprawie dowiadują się: prezydent, premier oraz marszałkowie Sejmu i Senatu, a także prezesi PAP, PR i TVP.

Tego samego dnia starszy pan przesyła list internetem do redakcji londyńskiego „Dziennika Polskiego”, „Głosu”, „Naszej Polski”, nowojorskiego „Nowego Dziennika”, miesięcznika „Nowe Państwo”, „Tygodnika Powszechnego” oraz „Tygodnika „Solidarność”, a także do kilkudziesięciu swoich znajomych. Już wieczorem zaczynają napływać od nich wyrazy zdumienia, oburzenia i poparcia.

Tydzień potem - w poniedziałek 5 stycznia 2004 - nie doczekawszy się żadnej reakcji VIP-ów ani rezonansu w mediach, starszy pan składa list otwarty (wraz z nowym pismem wiodącym) na ręce przewodniczących klubów parlamentarnych i dwóch sejmowych komisji, a także przekazuje go - w imiennie zaadresowanych kopertach - kilkunastu znajomym posłom (ośmiu z PiS, dwóm z PO, trzem z PSL i czterem z LPR).

Dzień później starszy pan wysyła list otwarty zwykłą pocztą do pozostałych sześciu (spośród dziesięciu) osób pełniących najwyższe konstytucyjne godności w Rzeczpospolitej. Przekazuje także ten list faksem panu Janowi Olszewskiemu i panu Antoniemu Macierewiczowi.

Zrobiwszy to wszystko, starszy pan wraca do swego prywatnego życia.

*     *     *

Pod koniec stycznia 2004 pozostaje mi stwierdzić, że opisane działania nie przyniosły prawie żadnych oczekiwanych efektów. Przy utrzymującym się pełnym milczeniu Polskiej Agencji Prasowej, Telewizji Polskiej i Polskiego Radia, o sprawie do dziś nie dowiedziała się opinia publiczna. Nikt z siedmiu głównych ani dziewięciu „wspierających” instytucjonalnych adresatów listu nie kiwnął palcem w obronie Grobu (poza małym kiwnięciem klubu SLD i zapowiedzią „podjęcia inicjatywy” przez klub PiS). Nikogo z oficerów nie pociągnięto do odpowiedzialności. Nie ukarano sprawców profanacji. Nie zrobiono nic, aby skutecznie zapobiec podobnym incydentom.

Owszem, są trzy jasne punkty. Wedle chronologii:

Po pierwsze, kilkadziesiąt osób spontanicznie podpisało się pod listem. Dziękuję Państwu! Do grona Sygnatariuszy nadal można dołączyć.

Po drugie, poseł Witold Tomczak (LPR), nie oglądając się na nikogo i nie bawiąc się w żadne polityczne gry, złożył skierowaną do premiera specjalną Interpelację. Odpowiedź na nią będzie znana w pierwszych dniach lutego. Proszę przyjąć wyrazy szczerego szacunku, Panie Pośle!

Po trzecie, pryncypialne stanowisko zajął i konkretne działania podjął Rzecznik Praw Obywatelskich, nie proszony przecież o interwencję, lecz jedynie powiadomiony o sprawie. Kłaniam się z wdzięcznością i respektem, Panie Profesorze.

Jeśli jednak do bilansu wziąć upływ czasu, a także liczbę i rangę osobistości, które w tej smutnej sprawie były szarpane za rękaw (patrz: Dokumentacja) - można mieć tzw. mieszane uczucia. Obawiam się, mówiąc wprost, że Grób Nieznanego Żołnierza mało kogo obchodzi w mojej Ojczyźnie. Czy taka obojętność dotyczy również innych narodowych symboli? Czy - wobec tego - warto poświęcać tyle czasu i sił w ich obronie? Kto z powodu okoliczności towarzyszących zbezczeszczeniu Grobu nie mógł zasnąć: patriota czy oszołom?

Niestety, pytam serio. I serio proszę o listy:

Stanisław Remuszko

P.S. Wzorzec prawdziwego patriotyzmu zademonstrowały redakcje „Naszej Polski” i „Tygodnika Powszechnego”, które problemu nie dostrzegły w ogóle (choć chyba z przeciwnych pozycji...), a także redakcja „Głosu”, która list otwarty wprawdzie zamieściła, ale bez nazwisk sygnatariuszy, w kącie na 15. stronie, razem z reklamą pierogów.

Odwiedzono 751 razy