www.remuszko.pl lustracja dziennikarzy

List do redakcji "Rzeczpospolitej"*, 27 maja 2006

"Czwarta władza do lustracji"

Andrzej Bober, Teresa Bochwic, Rafał Brzeski, Erazm Ciołek, Mirosław Chojecki, Bogdan Chrabota, Krzysztof Czabański, Marek Domagalski, Jan Dworak, Irena Dziedzic, Tadeusz Fredro-Boniecki, Andrzej Gelberg, Wojciech Giełżyński, Alina Grabowska, Maciej Iłowiecki, Piotr Jakucki, Andrzej Jeleński, Jacek Kaczmarski, Jakub Karpiński, Wojciech Klewiec, Jolanta Kucharska, Tomasz Lis, Jacek Łęski, Maciej Łętowski, Jolanta Łopuszyńska, Amelia Łukasiak, Maciej Łukasiewicz, Marek Markiewicz, Jacek Maziarski, Grzegorz Miecugow, Stanisław Michalkiewicz, Jacek Moskwa, Wanda Nadobnik, Elżbieta Narbutt, Maciej Orłoś, Łukasz Perzyna, Jan Polkowski, Józef Ptaczek, Wojciech Reszczyński, Agnieszka Romaszewska, Piotr Semka, Radek Sikorski, Maria Starkowska, Wojciech Starzyński, Maciej Strzembosz, Andrzej Urbański, Wiesław Walendziak, Antoni Zambrowski, Aleksandra Zawłocka, Rafał Ziemkiewicz, Małgorzata Ziętkiewicz - to tylko część ludzi pióra, mikrofonu i kamery, którzy w roku 1996, a potem w roku 1999 demonstracyjnie podpisali się pod skierowanymi do Sejmu apelami o objęcie lustracją dziennikarzy mediów publicznych i prywatnych.

O tych apelach mówiło wówczas całe środowisko, odbyły się konferencje prasowe oraz telewizyjne, radiowe i gazetowe dyskusje (łatwo sprawdzić), a późniejszym skutkiem tych działań był projekt nowelizacji ustawy lustracyjnej wniesiony wiosną 2001 do laski marszałkowskiej przez m.in. Ludwika Dorna, Jarosława Kaczyńskiego, Kazimierza Marcinkiewicza i Jana Olszewskiego. O wszystkim tym doskonale wiedzieli dziennikarze, wiedziały stowarzyszenia dziennikarskie, wiedzieli wszyscy zainteresowani - tylko nie pan Jerzy Jachowicz, wieloletni redaktor "Gazety Wyborczej", ostatnio publicysta "Newsweeka", który w "Rzeczpospolitej" z 26 maja 2006 napisał ni mniej ni więcej: ...Lustracja dziennikarzy przez wiele lat była tematem tabu. Nie tylko nikt nie ośmielał się mówić głośno, że przeszłość dziennikarzy z punktu widzenia ich ewentualnej współpracy z tajnymi służbami PRL powinna podlegać społecznej kontroli, ale nawet wśród zwolenników lustracji niewielu myślało o takiej potrzebie (...) Po raz pierwszy zaczęto nieśmiało przebąkiwać o konieczności lustracji ludzi mediów latem 2001 roku...

Część sygnatariuszy tamtych apeli już nie żyje, część jest w podeszłym wieku i nie upomni się o szacunek należny im za okazaną wtedy odwagę cywilną i publicznie wyrażone poglądy. Szacunek zawsze należny prawdzie i faktom. Dlatego pozwalam sobie to zrobić w ich imieniu.

Stanisław Remuszko



*Redakcja "Rzeczpospolitej" odmówiła druku tego listu.

Powrót do strony głównej

Odwiedzono 2293 razy