www.remuszko.pl Pięć pytań

Tekst odrzucony w grudniu 1989 roku przez redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika, w grudniu 1990 roku przez redaktora naczelnego „Życia Warszawy” Kazimierza Wóycickiego i redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” Dariusza Fikusa, opublikowany zaś – ku mojemu miłemu zaskoczeniu – przez redaktora naczelnego dziennika „Nowy Świat” Piotra Wierzbickiego (tamże) w grudniu 1991 roku.


XXX rocznica stanu wojennego


Pięć pytań


Żywotność niektórych stereotypów bywa zdumiewająca: wokół naocznie zmienia się świat, a stereotyp funkcjonuje jak gdyby nigdy nic. Wyjaśniając ów stan rzeczy, uczeni mówią m.in. o samej naturze człowieka, który dla swej równowagi psychicznej potrzebuje niezmienników jak wody i powietrza, a przed zmianą własnych poglądów nieświadomie broni się tym silniej, im mocniejsze przeżycia legły u ich podstawy.

13 grudnia 1981 roku wszyscy przeżyliśmy wstrząs i dramat. Kilkudziesięciu ludzi zginęło. Kilkuset zostało kalekami. Tysiące zraniono lub ciężko pobito. Dziesiątki tysięcy internowano. Setki tysięcy wyrzucono z pracy. Miliony straciły nadzieję. Nad Polską zapadła ciemna, mroźna noc.

Symbolicznym przedmiotem zbiorowej nienawiści stała się wówczas czarna WRONa, żywym zaś uosobieniem zła – generał Jaruzelski. Oskarżaliśmy tego człowieka o wszystkie możliwe zbrodnie i przestępstwa, zarzut zaś najcięższy ogłaszał go – jako autora stanu wojennego – zdrajcą narodu.

Minęło siedem lat. Przy niebagatelnym udziale człowieka w czarnych okularach doszło do tego, że w Pałacu Namiestnikowskim zasiedli naprzeciw siebie nieprzejednani dotąd wrogowie: komuniści i ich opozycja. Upłynęło jeszcze pół roku i oto w 35 procentach demokratycznie wybrany Sejm oraz w 100 procentach demokratycznie wybrany Senat wyniosły generała Jaruzelskiego do godności prezydenta.

Nie znamy jeszcze wielu istotnych okoliczności, które doprowadziły do proklamacji WRON. Według pułkownika Kuklińskiego, jedyną pewną alternatywą była zbrojna interwencja krajów ościennych z ZSRR na czele; wersję tę zdają się ostatnio dyskretnie potwierdzać w publicznych enuncjacjach m.in. osobistości radzieckie różnej rangi. Może więc generał Jaruzelski nie zdrajcą jest, lecz bohaterem, który ocalił nas od fizycznego zdziesiątkowania?

Nie myślę tu nikogo bronić ani atakować. Ostatecznym sędzią generała będzie historia, która po latach oceni jego postępowanie obiektywnie i z dystansu, na podstawie wszechstronnych świadectw: jego wiernych współpracowników i zaciekłych antagonistów, polskich i zagranicznych źródeł wojskowych oraz dyplomatycznych archiwów, na razie niedostępnych. Już dziś wszakże można – i dla intelektualnej uczciwości chyba warto – postawić kilka pytań, na które, chciał nie chciał, trzeba będzie kiedyś dać odpowiedź:

1. Czy zbrojna agresja państw Układu Warszawskiego na Polskę była istotnie przygotowywana?

2. Czy Polska mogłaby tę agresję zwycięsko odeprzeć – a jeśli tak lub nie, to jakie byłyby skutki stawianego oporu?

3. Czy tej agresji można było uniknąć nie wprowadzając stanu wojennego?

4. Czy stan wojenny musiał mieć taki przebieg, jaki miał – a jeśli nie, to jakie było pole manewru?

Zanim poznamy (jeśli poznamy) ostateczne rozstrzygnięcia tych kwestii, dobrze byłoby, aby każdy, podług swej najlepszej wiedzy i własnego sumienia, spróbował odpowiedzieć na pytanie następujące:

5. Co konkretnie zrobiłbym w grudniu 1981 roku, będąc na miejscu generała Jaruzelskiego? (28.11.1989)


Stanisław Remuszko


P.S. Wedle dzisiejszej wiedzy (późniejszej o 20 lat), drugi akapit powinien brzmieć:

13 grudnia 1981 roku wszyscy przeżyliśmy wstrząs i dramat. Kilkunastu ludzi zginęło. Kilkudziesięciu zraniono. Kilka tysięcy internowano. Setki tysięcy wyrzucono z pracy. Miliony straciły nadzieję. Nad Polską zapadła ciemna, mroźna noc. (04.12.2011)


*          *          *

Tekst znajduje się na stronach 194-195 trzeciego wydania książki
„Gazeta Wyborcza. Początki i okolice”, którą można kupić

ALBO w sławnej warszawskiej księgarni „Prus
przy Krakowskim Przedmieściu (naprzeciw Uniwersytetu),

ALBO u autora

Odwiedzono 212 razy