www.remuszko.pl

Wyjaśnienie

Czytelnikowi winien jestem wyjaśnienie, czemu ta książczyna ukazuje się dopiero dzisiaj, po prawie dziesięciu latach, a nie, jak na wstępie zostało zapowiedziane, w grudniu 2009.

Powiem krótko: nie ma to nic, ale absolutnie nic wspólnego ze Świątynią, ani w jej wersji zaniechanej, ani w zrealizowanej. W roku 2008 i 2009 w moim prywatnym życiu wydarzyły się dramatyczne prywatne wydarzenia, które ubocznie sprawiły, że wydrukowany egzemplarz sygnalny, wraz z gigantycznym stosem zebranych merytorycznych materiałów, powędrował do szafy i poniekąd uległ zapomnieniu. Teraz został odnaleziony. Kropka. Nie ma co nad tym się rozwodzić.

Nigdzie się nie spieszę, ale – jako siedemdziesięciolatek – wolałbym zostawić za sobą sprawy jako tako uporządkowane. Jedną z nich jest niniejsza broszurka, która w charakterze ustawowych egzemplarzy obowiązkowych trafi do Biblioteki Narodowej i Biblioteki Jagiellońskiej, a jeśli znajdę sponsora, wówczas także do ustawowych trzynastu bibliotek uniwersyteckich.

Ten drobny tomik jest jednak również JEDYNYM (w sensie pozycji zwartej) świadectwem wiadomych wydarzeń z przełomu wieków i tysiącleci. Aktualna kwerenda w internecie i bibliotecznych katalogach dowodzi, że opisana tu historia nie została opisana nigdy i przez nikogo! A jest przecież ważnym fragmentem dziejów polskiej architektury, polskiego Kościoła Powszechnego i polskiego państwa. W tym sensie z satysfakcją stwierdzam, że to biały kruk, tomik unikatowy.

Nie zmieniłem oczywiście ani kropki w tym, co powstało w roku 2009, ale zastanawiałem się, czy nie dodać czegoś, co istotnie wzbogaciłoby wiedzę czytelnika. Niewykorzystanych zgromadzonych materiałów jest multum (setki?) i pojawia się najstarszy najtrudniejszy problem redakcyjny świata: selekcja. Po przeglądzie i namyśle, postanowiłem dołączyć tylko dwa pisma merytoryczne: list księdza prymasa Józefa Glempa oraz oficjalne stanowisko Stowarzyszenia Architektów Polskich. Przyczepiłem też wdzięczny polemiczny kwiatek pana Mariusza Baczyńskiego z Pabianic oraz zamieściłem dwa „kawałki techniczne” (kalendarium i bibliografię). Mogą one posłużyć za przewodnik komuś, kto chciałby omawianym tu pobieżnie wydarzeniom z lat 1999-2002 poświęcić więcej uwagi, albo chciałby coś sprawdzić albo czegoś nowego się dowiedzieć.

Rzecz jasna, dobrze byłoby zamieścić spis linków, lecz te są ukryte w komercyjno-redakcyjnych archiwach; trzeba samemu szukać (i płacić). Przypomnę, że na przełomie stuleci internet w Polsce – jako domena publiczna – dopiero raczkował. Dlatego też deklaruję, że zebranych materiałów nie wyrzucam; chętnie je udostępnię każdemu zainteresowanemu (remuszko @ gmail. com, +22 641-7190, 504-830-131).

Pozostaje odpowiedzieć na podstawowe pytanie: właściwie czemu zwycięski projekt przepadł, a jego miejsce zajął inny? Swą syntetyczną opinię w tej kwestii wyjawiłem na 8. oraz 61. stronicy niniejszego tomiku, i dziś podtrzymuję ją w całej rozciągłości. Oczywiście, dobrze byłoby poznać konkretną merytoryczną szczegółową polemikę zwolenników i przeciwników. Rzeczowy spór na weryfikowalne fakty i logiczne argumenty jest przecież solą każdego porządnego myślenia. Niestety, Houston, mamy tu mały problem...

Mówiąc wprost, takiej polemiki nie ma. Nie istnieje. Przynajmniej MI nic o niej nie wiadomo. Chętnie odszczekam, jeśli się mylę.

Przykro rzec, ale ze znanych mi dokumentów wynika, że nikt nigdy nie odniósł się do argumentów religijnych, architektonicznych, finansowych, materiałowych, rachunkowych, konstruktorskich i jakich tam jeszcze, formułowanych przez profesora Budzyńskiego i przekazywanych Budowniczym na piśmie. Owszem, był jeden rozstrzygający kontrargument: nie, bo nie. Niewierzących zapraszam do swego odkopcowanego archiwum.

Przygotowując latem 2018 roku tę broszurę do druku, zwróciłem się na koniec do samego Zarządu Fundacji Budowy Świątyni Opatrzności Bożej w nadziei, że przechowuje on jakieś ważne dokumenty, które rzucają światło na decyzję Fundacji z 23 listopada 2000 roku o zerwaniu rozmów z prof. Budzyńskim. Tę uprzejmą prośbę (reprodukcja) wysłałem mejlem oraz listem poleconym z potwierdzeniem odbioru. Niestety, nie było żadnej odpowiedzi...

Stanisław Remuszko

Warszawa, jesień 2018