www.remuszko.pl "Wolność słowa"

Stanisław Remuszko
Dunikowskiego 8
02-784 Warszawa
Warszawa, 24 listopada 2007

Pan Sędzia
Maciej Jabłoński
III Wydział Karny
Sądu Rejonowego
dla m.st. Warszawy
Marszałkowska 82
00-517 Warszawa

Wielce Szanowny Panie Sędzio,

Po świeżej lekturze prasy (np. "Dziennik" z 23.11.07, str. 1, 2 i 4), jako dziennikarz i obywatel pragnę wyrazić swoją pełną solidarność z wiadomą Pana decyzją w sprawie III K 286/07.

Jeśli wieści, do których dotarłem w ramach małego dziennikarskiego śledztwa, są prawdziwe (a przypuszczam, że są), wówczas krytykowana medialnie decyzja Sądu jawi się jako nie tylko absolutnie zgodna z prawem, lecz również ze z zdrowym rozsądkiem i z dobrem państwa.

Obecne dziennikarstwo w Polsce niezbyt przypomina zawód, w którym podjąłem w 1972 roku swą pierwszą pracę po studiach. Pomijam kwestię dobrych obyczajów, profesjonalnych tradycji, niegdysiejszego honoru oraz społecznej misji, odnosząc się - tu i teraz - tylko i wyłącznie do aspektu ustrojowego. Otóż media od dłuższego czasu usiłują wywalczyć dla siebie w demokratycznym państwie prawnym pozycję poza- oraz ponadprawną, i czynią to, niestety, dość skutecznie, ponieważ niemal wszyscy boją się mediów jak diabeł święconej wody. W efekcie, na naszych oczach monteskiuszowski podział władzy wędruje do lamusa, zastępowany ipso facto przez oligarchię medialną, czyli system realnej władzy oparty na niejawnych i nieformalnych układach biznesowo-politycznych, w którym ważny redaktor jest ważniejszy od posła, ważny nadredaktor od ministra, a właściciele i dysponenci kilkunastu czołowych pism i anten od prezydenta, premiera i prymasa razem wziętych (przesadzam jedynie dla uwypuklenia problemu).

To dla moich rodaków i dla mojego kraju źle, bo dziennikarze i inni ludzie mediów nie pochodzą z demokratycznego nadania, a za swą działalność nie ponoszą praktycznie żadnej odpowiedzialności. Gdybym miał tyle stuzłotówek, ile słów napisałem na temat tych fundamentalnych spraw, byłbym multimilionerem. Więc już tylko jako przykładowy pouczający załącznik przedkładam Panu Sędziemu fragment mojej najnowszej książki, uprzejmie odsyłając po więcej na stronę www. remuszko. pl (albo do nieodległej księgarni "MDM" przy Koszykowej).

Gdy pozwany nawet nie próbuje usprawiedliwić swej procesowej nieobecności, wówczas demonstracyjnie okazuje swoje lekceważenie organowi mojego państwa, i ja przeciwko temu niniejszym solennie protestuję. To, że ów ktoś jest człowiekiem mediów, w tej sytuacji tylko jeszcze gorzej o nim świadczy. Mam 59 lat, ponad 35 lat stażu (legitymacja Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich nr 240), i zaręczam Wysokiemu Sądowi, że - wbrew prasowym enuncjacjom - nie ja jeden w naszym środowisku jestem w tej sprawie całkowicie po stronie Sądu.

Zwołując na 13 grudnia manifestację w obronie wolności słowa, organizatorzy w istocie występują w obronie nieograniczonej i niekontrolowanej wolności mediów - a to dalece nie to samo! Wartością nadrzędną (ogólnoludzką, międzynarodową, konstytucyjną) jest wolność słowa, a wolność mediów staje przed szereg dopiero wtedy i tylko wtedy, gdy służy tej pierwszej wolności. Tymczasem, wedle mej najlepszej wiedzy, w omawianym przypadku chodzi wyłącznie o złotą wolność samych mediów - nieodpowiedzialną i uzurpatorską w systemie prawnym dzisiejszej Rzeczpospolitej.

Z wyrazami respektu, dobrze życząc Sądowi Rejonowemu dla m.st. Warszawy - zwłaszcza odwagi, odporności, konsekwencji i wytrwałości

Stanisław Remuszko

Do wiadomości:

Pani Prezes Sędzia Ewa Malinowska, Pan Prezes Sędzia Remigiusz Wehner, Pani Przewodnicząca Sędzia Joanna Grabowska

Załącznik: Stanisław Remuszko, "Gazeta Wyborcza. Początki i okolice", wyd. III, str. 261 i następne

...Żurnaliści jako jedyna grupa społeczna posiadają naturalną (wrodzoną albo genetyczną, dokładnie jeszcze nie wiadomo) odporność na pokusy tego świata, za życiowy drogowskaz od maleńkości mając jeno sam Kamienny Dekalog. W szczególności nie biorą i nie dają, nie kłamią i nie kręcą, słyną z absolutnej dyskrecji, są wzorem obiektywizmu, nie należą do osławionych "czworokątów", stronią od personalnych rozgrywek, nie mają poglądów politycznych, brzydzą się każdą ideologią, na widok ABW odruchowo przechodzą na drugą stronę ulicy, zachowują wręcz przesadną niezależność od pracodawcy, a odbiorcom przekazują tylko czystą, żywą prawdę, na dodatek zawsze wysłuchując drugiej strony, oddzielając informacje od komentarza oraz bezzwłocznie drukując sprostowania. Ponieważ zaś dziennikarzem zostaje się w wyniku oddolnych demokratycznych wyborów i najwyżej na dwie kadencje; ponieważ dziennikarze na co dzień ryzykują karierą i majątkiem, natychmiast stając przed sądem środowiskowym lub powszechnym za swoje brzydkie czyny; ponieważ wreszcie wpływ gazet, radia i telewizji na obywateli jest mizerny - nie ma potrzeby, aby na temat ludzi mediów gromadzić jakieś usystematyzowane informacje. Tym bardziej, że takie gromadzenie oczywiście godziłoby jaskrawo w wolność słowa, byłoby sprzeczne z Powszechną Deklaracją Szczęśliwości, a także naruszało wprost Ustawę Zasadniczą RP...

Komentarz I Prezesa Sądu Najwyższego dla "Rzeczpospolitej"

Odwiedzono 1912 razy